- To był jeden z trudniejszych meczów dla mojej drużyny. Zdobyliśmy cenny punkt - powiedział po meczu w Bełchatowie trener Lechii Bogusław Kaczmarek.

- Pod względem piłkarskim to my byliśmy zespołem dojrzalszym. GKS był znakomicie zdeterminowany i umotywowany. Umiejętnie ustawił się po kontratak. Pierwsi straciliśmy gola, ale potrafiliśmy się pozbierać. Mieliśmy piłkę meczową i mogliśmy wygrać. Cieszymy się jednak z tego remisu. Jak wiadomo, jeśli nie uda się wygrać, to trzeba zremisować.

Czym GKS nas zaskoczył? Na pewno dobrą grą. Zresztą uprzedzałem chłopaków, że będzie ciężko, że zagramy z drużyną, która jest na przysłowiowym pstryczku. Pamiętajmy, że GKS to naprawdę niezły zespół. W kadrze ma wielu wartościowych zawodników.

W tym meczu byliśmy osłabieni. Nie mógł zagrać Abdou Razack Traore, który w meczu z Widzewem popisał się akrobatyczną ewolucją. Prawda jest taka, że tylko dzięki sprawności fizycznej uniknął kalectwa - zakończył Kaczmarek.

Michał Probierz (trener PGE GKS Bełchatów):

- Jeżeli walczy się o utrzymanie, to nie można popełniać takich błędów w obronie. Na własne życzenie podarowaliśmy punkt Lechii, tak naprawdę sami strzeliliśmy sobie gola. Stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, ale mamy problem z ich wykańczaniem. To jest nasz duży kłopot. Nie mogę mieć pretensji do zaangażowania chłopaków. Walczyli do ostatniej minuty. Widać postęp, ale czeka nas jeszcze dużo pracy...

- Paweł Buzała? Na pewno chciał strzelić gola. Zabrakło mu większego spokoju, podobnie jak całej drużynie. Mam nadzieję, że od następnych meczów będzie już z tym znacznie lepiej.

- Czy wierzę w utrzymanie? Zostały dwa mecze do końca. Nikt nie powiedział, że w drugiej rundzie nie możemy zdobyć 25 punktów.

Źr. gazeta.pl