- Bardzo trudno było nam zacząć drugą połowę. Wychodząc z szatni mówiłem chłopakom, że kluczem będzie przetrzymanie tych pierwszych dziesięciu minut i najważniejszym będzie, żeby nie stracić bramki - powiedział Michał Probierz.

- Pierwszy kontakt Franka z piłką i gol. Wiedziałem, że Jaga będzie wciąż nacierać ale do pewnego momentu wytrzymaliśmy. Chcieliśmy przytrzymać piłkę i kontrować, bo wiedzieliśmy, że Jagiellonia grała ostatnio bardzo dobrze, szczególnie u potentatów.

- Jagiellonii mogę tylko pogratulować, bo drugi raz z rzędu wyszła z niemałej opresji. Najpierw odrobiła 0:3, teraz 0:2, a to nie łatwe. Nam pozostaje tylko wygrana z Piastem i walka o utrzymanie, a widzę, że z tą drużyną ten cel jest osiągalny, bo fajnie gramy w piłkę.


Tomasz Hajto (Jagiellonia Białystok):
W dzisiejsze spotkanie weszliśmy bardzo dobrze, przez pierwsze 25 minut utrzymywaliśmy się przy piłce, rozgrywaliśmy atakiem pozycyjnym i muszę przyznać, że chyba pierwszy raz od dawna spokojnie mogliśmy siedzieć na ławce i obserwować mecz. Później bum, dostaliśmy najpierw jeden strzał a potem drugi. Gramy fajnie w piłkę a te błędy się powtarzają, cały czas się mnożą.

W drugą połowę również weszliśmy dobrze, równo z gwizdkiem sędziego Franek strzelił na 2:1, później wyrównaliśmy. Gdzieś tam wciąż ćwiczymy ten atak pozycyjny i dobrze on nam dziś wychodził grając na 9. cofniętych bełchatowian, bo z przodu biegał osamotniony ten groźny Buzała.

Znów zabrakło kropki nad „i” bo graliśmy szczególnie w drugich 45. minutach bardzo fajnie. Ciąży nad nami jakieś fatum. Najpierw nie mogliśmy wygrać na wyjeździe, teraz u siebie. Mam tylko nadzieję, że w przyszły piątek przywieziemy z Chorzowa 3 punkty i będziemy cieszyć się jeszcze dłuższą serią meczów bez porażki.

Trzeba pochwalić GKS, że dzielnie się bronił w dziesięciu, ale nas ten wynik dzisiejszy nie zadawala.

Źr. jagiellonia.pl