- Szkoda, że nie dowieźliśmy tego korzystnego wyniku do końca, bo trzy punkty były bardzo blisko - powiedział po meczu w Białymstoku Łukasz Madej.

- Na pewno za szybko straciliśmy tą pierwszą bramkę, którą zdobył Frankowski. W przerwie trener nas uczulał, że jest to zawodnik, który czeka tylko na takie okazje w szesnastce i niestety to się potwierdziło, piłka gdzieś przypadkowo się odbiła i trafiła właśnie do niego. Przy remisie 2:2 wyprowadziliśmy dwie kontry, ale "Wronka" [red. Łukasz Wroński] przestrzelił. Na pewno niedosyt pozostał, ale trudno, mogliśmy też przegrać, a tak mamy jeden punkt. Może się okazać w czerwcu, że ten punkt będzie na wagę złota - dodał pomocnik PGE GKS Bełchatów.

Paweł Buzała (napastnik): - Szkoda, że ten mecz tak się potoczył, bo można powiedzieć, że wyniku 2:0 Jagiellonia nie miała praktycznie sytuacji. Niestety w drugiej połowie jakoś dziwnie się to potoczyło, broniliśmy się praktycznie przez całe 45 minut, straciliśmy dwie bramki i skończyło się na 2:2. Na pewno taki wynik przed meczem wzięlibyśmy w ciemno, ale myślę, że po pierwszej połowie apetyty były większe. Remis też nam nic nie daje, bo to taki nieciekawy wynik, ale jest jeszcze ostatni mecz z Piastem i trzeba go wygrać.

Źr. www.jagiellonia.pl